I znowu...

Jak tak dalej pójdzie, to ani ja, ani żaden z moich zacnych gości  - nie będziemy mieli szansy pisać o tym co nas zachwyca, budzi podziw, inspiruje. Ciągle włażą nam w życie jakieś prymitywne „psuje” niszcząc wszystko co stanie im na drodze. Więc zanim powrócimy do sztuki, do piękna – trzeba oczyścić ich przedpole, oczyścić z tego co je kala. A ponieważ nie bawię się w politykę zrobię to po swojemu – czyli poprzez  te moje „limerole”, bo tam mogę najprościej zamknąć moje uwagi i żale, moją tęsknotę za normalnością  i zgodą. A więc ...

Oto one:

2009-06-17
czytaj dalej