|
SChAP po chorzowsku
Każdy z nich postrzega i odczuwa świat na swój sposób. Filtruje go przez siebie, a potem doświadczone wrażenia przetwarza w dzieło plastyczne – rysunek, grafikę, rzeźbę, obraz olejny, pracę wykonaną techniką mieszaną lub własną. Nie ma wśród nich na pewno ludzi, którzy pozbawieni są w swym dziele poczucia misji. Mieli już kariery, dorobek twórczy, radzili sobie jako jednostki, funkcjonując w artystycznym świecie. A mimo to dziesięć lat temu zdecydowali się powołać do życia Stowarzyszenie. Nie byle jakie. Stowarzyszenie Chorzowskich Artystów Plastyków.
Mogło się wydawać, że to przedsięwzięcie ryzykowne – mieszanka wybuchowa osobowości, temperamentów, świetny grunt dla konfliktów i sporów, niemożliwych do rozstrzygnięcia dyskusji o wyższości malarzy nad rzeźbiarzami, grafików warsztatowych nad grafikami komputerowymi... Ale szybko się okazało, że nic z tego, że przeciwieństwa nie tylko się przyciągają, ale i świetnie uzupełniają. A nieporozumienia, jeśli – jak wszędzie – się pojawiają, potrafią przezwyciężać. I dzięki temu, po dziesięciu latach wspólnych działań doszli tam, gdzie działając w pojedynkę nie znaleźliby się nigdy. Na tej determinacji, na tym twórczym zapale skorzystało i miasto. Bo gdyby nie Stowarzyszenie Chorzowskich Artystów Plastyków, wsparte przez lokalny samorząd, nie byłoby dziś w Chorzowie Miejskiej Galerii Sztuki “MM” regularnie organizującej nowe wystawy twórców nie tylko z chorzowskiego kręgu, ale także artystów klasy światowej, prezentowanych w corocznym cyklu “Wydarzenie Roku”. Nowosielski, Eidrigevicius, Szancenbach, Beksiński, Potworowski, Mierzejewski... Długo można by wymieniać nazwiska twórców, których prace oglądać można było w galerii “MM” od chwili jej powstania w roku 2000. Dzięki uruchomieniu galerii sztuka powróciła do dawnego, podupadającego, budynku teatru miejskiego przy ul. Sienkiewicza. Dziś budynek ten przybrał imponujący kształt Miejskiego Centrum Kultury, a galeria, pozostając w tym samym budynku, nieco zmieniła lokalizację.
Za sprawą galerii “MM” chorzowianie mogą być na bieżąco z twórczością lokalnego środowiska artystów plastyków. Tradycją jest coroczna Jesienna Wystawa SChAP, ale odbywają się też okolicznościowe wystawy indywidualne poszczególnych członków środowiska. Grupa, choć elitarna, skupiająca jedynie profesjonalnych artystów plastyków związanych z Chorzowem miejscem zamieszkania, nie jest hermetyczna i skostniała. Z otwartymi ramionami przyjmuje w swe szeregi młodych twórców, a nawet odważnie oddaje w ich ręce ster władzy organizacji.
SChAP bierze udział w wystawach krajowych i zagranicznych, tą swoją działalnością przyczyniając się do szerokiej promocji miasta. Angażuje się w akcje charytatywne i rozmaite przedsięwzięcia artystyczne, również te podejmowane we współpracy z twórcami z miast partnerskich Chorzowa. A o tym, że jest doceniany, świadczą nominacje, wyróżnienia i nagrody. W roku 2001 Stowarzyszenie Chorzowskich Artystów Plastyków nominowano do Nagrody Prezydenta Chorzowa w Dziedzinie Kultury. Nagrodę tę zapisali w swym indywidualnym dorobku Piotr Naliwajko, Manuel Sabalczyk, Zofia Grzeganek-Szczepaniec, Jan Herla, Gerard Grzywaczyk, Andrzej Kuczok, Marian Knobloch, Anna Stawiarska... I świadczą sukcesy wystaw, cieszących się niezmiennie dużą frekwencją.
Pisząc o Stowarzyszeniu Chorzowskich Artystów Plastyków w dziesięciolecie nie można pominąć dwóch znakomitych twórców, którzy odeszli z grona bezpowrotnie. Zmarli Józef Kołodziejczyk (w roku 2000) i Florian Nycz (w roku 2006).
Stowarzyszenie wpisano do rejestru sądowego z datą 28 kwietnia 1998 roku. Już 16 czerwca w chorzowskiej galerii “Przy Kominku” będącej pierwszą siedzibą artystycznej organizacji, przygotowano inauguracyjną wystawę SChAP. 6 października 2008 roku w Miejskiej Galerii Sztuki “MM” otwarta zostanie XI Jesienna Wystawa Stowarzyszenia Chorzowskich Artystów Plastyków podsumowująca dziesięć lat SChAP.
Krzysztof Knas
PS.
Nawiązując do tej naszej małej rocznicy i wspaniałego o nas tekstu redaktora Knasa – gdzie tak pięknie nas jednoczy i godzi – warto dodać, iż jesteśmy chyba jedną z nielicznych placówek mających osobowość prawną, która w statucie nie posiada Sądu Koleżeńskiego. Czyżbyśmy byli aż tak wspaniali, koleżeńscy i wyrozumiali, że jest nam takowy niepotrzebny?
A może...
A może całe szczęście, że tego nie ma...
Andrzej Kuczok |